Halowy sezon Mateusza Borkowskiego nabiera tempa
- Forma rośnie, a cierpliwość i konsekwencja zaczynają się opłacać – nie ukrywa zadowolenia wychowanek Ludowego Klubu Biegacza Rudnik Mateusz Borkowski. Sportowiec, który pierwsze kroki w tej dyscyplinie stawiał pod okiem trenera Sylwestra Dudka, znakomicie spisał się podczas lekkoatletycznego mitingu World Indoor Tour Gold w Hiszpanii. W Madrycie, tym razem rywalizował na nieco dłuższym niż zwykle dystansie.
Specjalista od biegów na 800 metrów, po zgrupowaniu w Republice Południowej Afryki, stoczył zmagania z rywalami, którzy do pokonania mieli dłuższy dystans – 1 km. Zawodnik w przeszłości reprezentujący barwy LKB Rudnik, uplasował się na szóstym miejscu, ustanawiając rekord życiowy. Wynik z jakim zakończył występ w Madrycie (2.18,19) okazał się historycznym. Powód?
Borkowski w biegu na 1000 m w hali uzyskał drugi rezultat, jeśli chodzi o tabele rodzimej lekkoatletyki. Halowym rekordzistą kraju nadal pozostaje bowiem Marcin Lewandowski, z czasem 2.17,67. W Hiszpanii bezkonkurencyjny okazał się Mohamed Attaoui (czas 2:14.52).
- Do rekordu Polski zabrakło zaledwie 0,52 sekundy. Niby niewiele, a jednak wystarczająco dużo, by jeszcze mocniej rozbudzić sportowy apetyt. Takie detale mają znaczenie. To one napędzają codzienną pracę, koncentrację na szczegółach i wiarę, że kolejne starty mogą przynieść coś naprawdę dużego – zaznaczył tuż po starcie na Półwyspie Iberyjskim Borkowski.
Olimpijczyk z Tokio 2020 i Paryża 2024 wysłał jasny sygnał, że warto uważnie śledzić jego kolejne biegi.
- Forma rośnie krok po kroku, a cierpliwość i konsekwencja zaczynają się opłacać. Co dalej? Na horyzoncie pojawia się start na „starym” dystansie, czyli 800 metrów, co tylko dodaje całej historii smaczku. Jedno jest pewne: halowy sezon dopiero się rozkręca – zaznaczył złoty medalista juniorskich mistrzostw Polski na stadionie (2015 r.) i w hali (2016 r.), a także zdobywca brązowego krążka w halowych mistrzostw Polski.


