W momencie zwolnienia cumy, odwrotu już nie ma…
Mieszkańcy Gminy Brody uczestniczyli w niezwykłym pokazie Balonowej Fiesty. Na dawnym boisku Czarnych Ruda, w sobotni wieczór zaprezentował się balon Sprint Air, pilotowany przez doświadczonego instruktora Włodzimierza Kluska. Wydarzenie było częścią tegorocznej Fiesty w powiecie starachowickim, organizowanej przez Balonową Stronę Nieba. Pokazy odbywały się także w kilku lokalizacjach, w tym m.in. nad Zalewem Lubianka i na Szlakowisku w Starachowicach oraz w Wąchocku.
Na terenie dawnego boiska klubu Czarni, mieszkańcy mogli z bliska obserwować przygotowania do lotu, proces napełniania czaszy balonu gorącym powietrzem. A wszystko to, na tle zachodzącego słońca i malowniczego krajobrazu.
– Balon, jaki wykorzystuję do pokazów, ma pojemność 3 tys. metrów sześciennych i może zabrać trzy osoby wraz z pilotem – mówił Włodzimierz Klusek, doświadczony instruktor i egzaminator Urzędu Lotnictwa Cywilnego, związany z teamem Sprint Air. Jak podkreślał, każdorazowo, stosownie do temperatury powietrza, oblicza się udźwig balonu, licząc wagę poszczególnych pasażerów.
- Przed samym startem musimy zweryfikować to, czy łączny udźwig mieści się w wytycznych producenta sprzętu. Przy 30 stopniach Celsjusza, zapas to ok. 180 kg – dodał Klusek, który lata z dwiema butlami gazu. Jedna z nich wystarczy na liczący ok. 60 minut lot. Zasięg jaki może pokonać zależy od kilku czynników, w tym m.in. od prędkości wiatru.
– Na tych balonach nie lata się na dystans. Bardziej od tego liczy się precyzja. Podczas zawodów wyznaczane są cele, jakie operator wraz z załogą muszą osiągnąć – podkreślił pilot z ponad 30-letnim stażem, dla którego baloniarstwo to czerpanie przyjemności z natury.
W trakcie minionego weekendu, aura pokrzyżowała plany organizatorom.
– Zawsze w takiej sytuacji kierujemy się bezpieczeństwem. Wszystko w lotnictwie zależy od pogody. Ze względu na zintensyfikowane warunki, musieliśmy zrezygnować z samych lotów. Przy silnych podmuchach wiatru lekkomyślnością byłoby odrywanie się od ziemi. Zasada jest prosta: w momencie zwolnienia cumy, odwrotu już nie ma – zakończył Klusek.

